Szukaj na tym blogu

wtorek, 16 grudnia 2014

Moja zmora - grzywka

Jak w temacie - grzywka jest moją zmorą !!!






Teraz , bo kiedyś nie była. Jak prostowałam włosy i grzywkę uwielbiałam ją.

Miałam fajną fryzurkę na boba z dłuższymi bokami i króciutką grzywkę .
Wyglądałam bardzo dobrze w tej fryzurze.
Minus tego był taki, że musiałam prostowac włosy, żeby fryzura trzymała kształt.

po prawej, to prześwietlone zdjęcie to moja ulubiona fryzura na boba :)
Niestety ( albo stety, bo mi to odpowiada )  mam falowane włosy i przy mojej teraźniejszej pielęgnacji i odrzuceniu prostownicy grzywka wywija się na wszystkie strony.
Niemiłosiernie mnie tym denerwuje. Nie daje się ujarzmić.
Nie pozostaje mi nic innego jak ją zapuścić. Przy ostatniej wizycie u fryzjerki Mysi , Mysia obcięła mi ją na bok do łatwiejszego zapuszczania. Już jest dłuższa - za oko ( wydaje mi się, że rośnie wooolniutkooo)  ;) Jest tak obcięta na bok, że stapia się z włosami, ale niestety przedziałek muszę mieć z boku czego nie lubię :) wolę na środku.

Włosów nie mogę związać ani zapleść - bo grzywka jest za krótka i dziwnie wygląda jak tak sobie wisi.

Nie lubię mieć ciągle tej samej fryzury, a przez grzywkę muszę :(

Co z nią zrobić?
Zacząć jakoś upinać ... Ale jak?

w sieci znalazłam to co najbardziej mi się podoba, choć moja grzywka jest jeszcze troszkę za krótka, ale niedługo będę mogła robić takie fryzury. Wszystkie są po prostu upięte do góry . Ale to jest chyba jedyne wyjście z sytuacji i urozmaicenie fryzury dopóki nie odrośnie, czy też nie dorośnie do reszty włosów :) . Można ją jeszcze upinać zwijając włosy na grzywce w rulonik na bok lub warkoczyki robić na bok, ale to są wg mnie grzeczne fryzury, których nie lubię. Nie lubię fryzur panienek z dobrych domów, ugrzecznionych, ulizanych, nie wyróżniających się niczym, takich nijakich, nijakich takich...

:)