Szukaj na tym blogu

sobota, 30 sierpnia 2014

Wariacje włosowe z mlekiem cz.2 - mleko w masce

Zachęcona rewelacyjnymi rezultatami jakie osiągnęłam płukanką mleczną postanowiłam wypróbować mleko jako dodatek do maski .








Mleko w codziennej masce


Maskę nakładam codziennie po myciu na ok 20-30 min pod czepek ( głowę myję codziennie rano ) . Jest to aktualnie maska "Kallos Latte".
Do niej właśnie dodałam 1 łyżeczkę mleka. Ilość maski - tyle ile starcza na moje włosy czyli na oko 1,5-2 łyżki. Maska zmieniła pod wpływem mleka nieco konsystencję. Zrobiła się bardziej grudkowata i gęstsza.
Taką miksturę nałożyłam po myciu na włosy i skalp pod czepek na 20-30 min.
Po tym czasie zmyłam ją dokładnie i wykonałam ostatnie płukanie zimną wodą.
Włosy podsuszyłam suszarką ( letnim nawiewem ), do końca doschły naturalnie.

Całą procedurę eksperymentalną powtórzyłam przez kolejne 2 dni...

myślałam, że skończy się to moje eksperymentowanie totalnym suszem na głowie ( przeproteinowaniem ) ...

moje wrażenia: 
* nie zauważyłam śladu przeproteinowania. Przez te dni, kiedy dodawałam do maski mleko olejowałam włosy nie tak jak codziennie na sucho, ale na mgiełkę glicerynową. Olej zawsze zostawiam na całą noc. Bardzo możliwe, że dodatkowe nawilżenie sprawiło, że moje włosy tak dobrze współpracowały.
* włosy były miękkie i robiły wrażenie bardziej gęstych, choć nie tak bardzo jak po płukance mlecznej.
* poza tym układały się dobrze, nie były przyklapnięte

Jednak wybierając między maską z mlekiem a płukanką mleczną zdecydowanie wybieram płukankę mleczną ze względu na niesamowite wrażenie gęstości włosów i uniesienie ich u nasady.

Wniosek: z cała stanowczością stwierdzam po tych eksperymentach, że moje włosy uwielbiają proteiny, potrzebują ich sporą ilość.

:)


I znowu bardzo niewyraźne zdjęcia, mimo, że zrobiłam ich kilkadziesiąt nic nie wyszło dobrze :(





Mój kotek też się załapał na zdjęcie :)